Sos śliwkowo-malinowy do mięs

Milion Smaków

Sos śliwkowo-malinowy do mięs

Zupa krem z cukinii

Tysia gotuje

Zupa krem z cukinii

Pierścień NFC zamiast karty kredytowej. Nowy gadżet Visa pozwala płacić ruchem reki

Gadźetomania.pl

Pierścień NFC zamiast karty kredytowej. Nowy gadżet Visa pozwala płacić ruchem reki

W roli Mamy

Moje dziecko mnie nie potrzebuje

Przyzwyczaiłam się mieć swoje dziecko w zasięgu wzroku. Jeśli zostawiam je w szkole czy u znajomych, to niejako przekazuję pałeczkę komuś innemu. Tymczasem ostatnio ze zdumieniem zauważam, że moje dziecko mnie nie potrzebuje. Coraz chętniej oddala się ode mnie, chce być samodzielne i niezależne. Pamiętam pierwszy raz, kiedy straciłam Duśkę z oczu na dłużej. Miała […] Post Moje dziecko mnie nie potrzebuje pojawił się poraz pierwszy w W Roli Mamy.

Ford Mustang Fastback 1967 od Carlex Design

Autokult

Ford Mustang Fastback 1967 od Carlex Design

3 lata podróżowania z psem – czego się nauczyliśmy?

URLOP NA ETACIE

3 lata podróżowania z psem – czego się nauczyliśmy?

O czym marzyłaś 5 lat temu? (4 rocznica bloga w tle :))

Makóweczki

O czym marzyłaś 5 lat temu? (4 rocznica bloga w tle :))

Chciałam Wam te zdjęcia dodać na Światowy Dzień Fotografii, jednak wrzucam je z tygodniowym opóźnieniem, jako, że World Photography Day był 19 sierpnia czyli równy tydzień temu. Dlaczego? Dziś jest ważniejsza data, rocznica. Równe 4 lata od założenia bloga! Był to niesamowity, bardzo rozwijający okres. Cztery lata blogowania uczą o reklamie, marketingu, e-commerce, więcej niż tyle samo trwające studia. Dają możliwość obcowania z kampaniami, strategiami marek ‚od kuchni’. Kreowanie wizerunku produktu czy marki staje się naszym udziałem. Codziennie odpisuję na dziesiątki maili podrzucając pomysły i rozwiązania na kampanie, akcje produktowe czy wizerunkowe marek. Żeby była jasność. To było moim marzeniem odkąd po raz pierwszy zapytano mnie kim chcę być w przyszłości. Chciałam robić kreatywne kampanie reklamowe dużych marek. Myślałam bardziej o karierze rodem z ‚Devil wears Prada’ czy ’13 going 30′ (który to obejrzałam z 10000x), jednak obecna wersja moich spełniających się marzeń pozwala mi być również.. rodzicem. Poczyniłam także niesamowity postęp jeśli chodzi o fotografię. Szczególnie widać to jeśli przyjrzycie się naszym pierwszym sesjom (I, II, III). Wszystko jako samouk, bo na pierwsze warsztaty pojechałam dopiero w tym roku, a już za kilka chwilę zdradzę Wam, że zaproszono mnie do jury rewelacyjnego konkursu fotograficznego. Zmieniłam sprzęt, którym fotografuję, zaczynam skupować obiektywy. Kocham zdjęcia! Uspokajają mnie, wyciszają. Pomagają odnaleźć spokój i rezerwę. Prowadzenie bloga jest bardzo aktywne, porywające, angażujące, czasami jednak.. stresujące. Pakuję wtedy dzieci w auto u uciekam nad jezioro, w góry czy do puszczy. Tam oddycham pełną piersią i mam także właśnie czas na złapanie kilku kadrów. Jak te poniżej.. kiedy to na dosłownie 5 minut. zajechałam do mojej koleżanki, która sprowadziła się z Teneryfy do serca Puszczy Białowieskiej. Wpadłyśmy się tylko umówić na wrzesień i załapałam kilka kadrów. Lubię je. Chciałabym sprzedać Wam kilka mądrości,po tych czterech latach. Patrzę wstecz i myślę jakich wyborów mogłam dokonać. Najlepszą opcją byłoby nicnierobienie. Mąż z dobrą wypłatą, 100-metrowe mieszkanie. Czego chceć od życia więcej? Ale ja uparcie dążyłam do posiadania czegoś własnego. Mogłam iść na ciepłą posadką. Wypić rano kawę, przeskrolować maile, lub sprzedać kilka koszul. Dostać 2,5 tysiąca i mieć święty spokój. Chyba.. bo mógł mi się trafić stresujący szef i wredne koleżnaki ;). Ale to zawsze jest opcja. Wybrałam drogę pod górkę startując jako jeden z pierwszych blogów w swojej tematyce. Pracowałam ciężej niż ktokolwiek z Was realnie  potrafi to zrozumieć. Wie to tylko moja rodzina, przyjaciele. Zdaję sobie sprawę, że Wam, tam po drugiej stronie często wydaje się, że praca blogera, to sweet focie i gratisiki. Wciąż dostaję komentarze, że ‚za buty czy żelazko się sprzedałaś’. Cóż… Już nawet nie chce mi się tłumaczyć. Jest to moja praca. Zarobkowa. Którą kocham całym sercem. Daje mi dużo satysfakcji, spełnienia i – bądźmy realistkami – pieniędzy. Ludzie często czepiają się najróżniejszych szczegółów bloga. Od wpisów sponsorowanych, przez wizerunek mój i dzieci, po pracę za gratisy i pierdyliard innych spraw. A ja Wam powiem, że za każdym razem mi smutno, bo żal mi tych ludzi. Zamiast zakasać rękawy i wziąć się za swoje życie od teraz, nie od kolejnego poniedziałku, czy nowego roku, i zacząć coś robić ze swoim życiem, wszyscy mają wiele rad jak ktoś powinien postępować. A to jego droga. Jego spełniajace się co chwilę marzenia. Marudy uważają, że wiele rzeczy jest nieosiągalnych, poza zasięgiem marzeń nawet. Nie warto się starać bo na koncie pusto, praca ciężka, na sport nie ma kiedy chodzić i kto w ogóle opłaci karnet? A ja Wam mówię, że można! Wszystko. Czy to z dzieckiem na ręce, czy o jednej nodze. Co roku niepełnosprawni olimpijczycy pokazują, że można wszystko. Niewidomi i niepełnosprawni wchodzą na szczyty gór i opływają atlantyk. Codziennie marzyciele wstają o 5 rano i biegają, piszą, lepią w glinie czy robią cokolwiek tam na co mają ochotę. Bo wierzą, że się uda. Bo droga do celu jest dla nich przyemnością. Ludzie sukcesu nie marnują czasu na hejt. Nigdy. Zapamiętajcie moje słowa i wróćcie do nich kiedy będziecie miały ochotę napisać komuś coś nieprzyjemnego. Od 4 lat nie napisałam żadnego negatywnego, obrażającego czy jakiegokolwiek innego komentarza anonimowo czy rekreacyjnie. Ludzie spełnieni nie mają czasu ani ochoty na mówienie komuś, że ma brzydkie buty, albo robi coś źle. Konstruktywne rady budują, jednak próżno szukać ich w internecie. Mądrych komentarzy negatywnych i wynikających z nich dyskusji na 4 lata miałam może z 5. Hejtu z 5 tysięcy. Ja nauczyłam się z nim żyć i zazwyczaj nawet nie cyztam po pierwszysch 3 słowach, banuję i nie analizuję treści, ale zawsze poświęcam chwilę na zastanowienie się na temat osoby, która jest tam po drugiej stronie. Co sprawiło, że poczuła, że musi się wypowiedzieć, obrazić mnie czy sprawić przykrość. Jak smutny człowiek siedzi tam po drugiej linii. Dlatego postanowiłam co jakiś czas pisać tego typu teksty. Jako wstrząs dla marud. Każdy może zmienić ścieżkę po której idzie. Odmienić swoją codzienność. Rozważyć przy winie wieczorem ‚czy to jaki jestm mnie satysfakcjonuje? czy moja praca daje mi radość, a codzienność- szczęście?’ Nie zapominając kim jesteś i o czym marzyłeś jeszcze 5 czy 10 lat temu. To jest w zasięgu Twojej ręki. Kołcz Marlena ;)

Kiełbasa domowa wędzona w woku ! zobacz jakie to proste

Kuchnia na wzgórzu

Kiełbasa domowa wędzona w woku ! zobacz jakie to proste

Netgear Orbi: zasięg szybkiego WiFi nareszcie w każdym zakamarku domu

Gadźetomania.pl

Netgear Orbi: zasięg szybkiego WiFi nareszcie w każdym zakamarku domu

Pieczone, faszerowane pomidory

Stare Gary

Pieczone, faszerowane pomidory

Muffinki ze śliwkami

Gotowanie cieszy

Muffinki ze śliwkami

ostatni weekend

DWARAZYW

ostatni weekend

Sony Playstation Now: już wkrótce w gry na PS3 zagramy na komputerach PC

Gadźetomania.pl

Sony Playstation Now: już wkrótce w gry na PS3 zagramy na komputerach PC

Nie trzeba już kupować konsoli, żeby zagrać w ekskluzywne dla niej tytuły. Sony uruchamia usługę, dzięki której potrzebujemy wyłącznie komputera PC, pada i opłaconego abonamentu. Czy to dobre rozwiązanie znanego problemu?Czytaj więcej w Gadżetomania.pl

Śniadaniowe ciastko proteinowe.

Poranek na słodko

Śniadaniowe ciastko proteinowe.

UWAGA!!! Palec się pali czyli wakacyjne piątki z eksperymentami

KREATYWNIE W DOMU

UWAGA!!! Palec się pali czyli wakacyjne piątki z eksperymentami

Do tego eksperymentu dojrzewałam pół roku. Zdecydowanie nie jest to eksperyment, który warto przeprowadzać z dziećmi a już nie polecam z dziećmi 3-6. Ja się nie odważyłam... jeszcze by mi dom spalili ;) Może kiedyś im pokażę. Dodatkowo aby przeprowadzić eksperyment męża musiałam wysłać w delegację... kazałby mi się puknąć w głowę jakby to zobaczył ;) Jak już męża nie było, dzieci spały mogłam zaszaleć ;)Czytaj więcej »

szczupak pieczony w aromatycznym pomidorowo czosnkowym sosie

Miód i Pieprz

szczupak pieczony w aromatycznym pomidorowo czosnkowym sosie

                                szczupak pieczony w sosie pomidorowo czosnkowymPełnia lata, to również pełnia sezonu na szczupaka.Dlatego nie powinno nikogo dziwić, iż dziś pragnę przedstawić kolejny przepis z tą rybą w roli głównej. składniki dla czterech osóbszczupak o wadze ok 1,2 kg 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego3 ząbki czosnkusok z połowy cytryny2 łyżki masłasól, pieprz  sposób wykonaniaTuszkę oczyszczonego szczupaka  delikatnie nacinamy z boków ostrym nożem ( uważając przy tym aby nie przeciąć kręgosłupa i robiąc nacięcia co cztery centymetry), skrapiamy sokiem z cytryny oprószamy solą oraz pieprzem i odkładamy na co najmniej godzinę w chłodne miejsce.Mieszamy koncentrat pomidorowy, masło  i drobno posiekany czosnek. Tak wykonaną pastę lekko solimy i dokładnie pokrywamy nią ( również od środka) wyciągniętą z lodówki rybę.Następnie szczupaka zawijamy w aluminiową folię  i wkładamy do piekarnika, nagrzanego do 200 stopni.Rybę pieczemy przez 30 - 40 minut ( na 5-7 minut przed końcem pieczenia rozchylamy arkusz folii pozwalając rybie się podpiec),   po czym wyjmujemy z piekarnika,  dzielimy na części i wykładamy na talerze, podając z surówką i frytkami (lub innymi ulubionymi dodatkami).

Schab w marynacie jogurtowej

Dusiowa Kuchnia

Schab w marynacie jogurtowej

CHRUPIĄCE GOFRY

Z Majeczką w kuchni

CHRUPIĄCE GOFRY

Nieodłącznym elementem lata, plaży...są gofry! Nie wiem dlaczego ale to właśnie one szczególnie zapadły mi w pamięci z wyjazdów nad morze. A tam , w szczególnie p zachodzie słońca smakują wyjątkowo ;) Ja dziś podrzucam Wam przepis na domowe chrupiące gofry, które dzięki ubitej pianie dodanej do ciasta są wyjątkowo pyszne ;) Nic tylko zajadać.Składniki:2 szklanki mąki tortowej Szymanowska2 szklanki mleka1 łyżeczka proszku do pieczenia4 łyżki cukru pudru1/3 szklanki oleju Polski Olej2 jajkaszczypta soliWykonanie:Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno. Mąkę z mlekiem, proszkiem do pieczenia, cukrem pudrem i żółtkami miksujemy na gładko. Delikatnie za pomocą łyżki dodajemy pianę, mieszamy. Gofry pieczemy na rumiano, studzimy na kratce. Podajemy np z bitą śmietaną i sosem owocowym.

On Ona i Dzieciaki

Magiczny atrament

     To już ostatni wakacyjny piątek, a co za tym idzie ostatni piątek z eksperymentami, ale z pewnością nie jest to ostatni eksperyment jaki zrobimy i jakim podzielimy się z Wami na blogu.        Tym razem prezentujemy bardzo proste doświadczenie, które wywołało wielkie WOW u dziewczynek. No bo jak to? Do czystej wody dodajemy coś niebieskiego, a ona nadal jest przezroczysta, a później

kostki czekoladowo-piernikowe z marmoladą

CUKIERENKA KLEMENTYNKI

kostki czekoladowo-piernikowe z marmoladą

Zakręcone bułeczki z brzoskwiniami

Wypieki Beaty

Zakręcone bułeczki z brzoskwiniami

Porady 40-latki

Spadek libido a menopauza

 Spadek libido a menopauza Menopauza, przekwitanie, klimakterium  – to bardzo trudny czas w życiu każdej kobiety. Pojawiają się zmiany fizjologiczne, których nie można cofnąć. Między innymi na stałe dochodzi do zatrzymania miesiączki. To etap, który jest poprzedzony bardzo nieregularnym cyklem miesiączkowym. Wszystkie pojawiające się zmiany, towarzyszące kobiecie w okresie klimakterium niestety nie są przyjemne. Pojawiają się uderzenia gorąca, kołatanie... The post Spadek libido a menopauza appeared first on Porady 40-latki.

MotoSoul.pl

Tor Łódź – pierwsze wrażenia

Polska nie może poszczycić się ogromną ilością torów wyścigowych. Dlatego każda inicjatywa zasługuje na uznanie.  Tymczasem Tor Łódź (dokładniej w Strykowie pod Łodzią) myślę, że powinien zostać nagrodzony gromkimi brawami. Bo został świetnie przemyślany, a jego twórcy, pomimo przeciwności uporczywie dążą do jego otwarcia we wrześniu. W zasadzie wszystko idzie w tempie ekspresowym. O projekcie mało kto słyszał jeszcze rok temu. Ja przyznam, że też nie → The post Tor Łódź – pierwsze wrażenia appeared first on Blog motoryzacyjny Moto Soul.

Najlepszy schab z grilla

Damsko-męskie spojrzenie na kuchnię

Najlepszy schab z grilla

Pesto bazyliowo-pomidorowe

Gotuj z Kasią

Pesto bazyliowo-pomidorowe

Staropolski tort orzechowo-kawowy

Poezja smaku

Staropolski tort orzechowo-kawowy

Młoda Mama w Krainie Hipsterów

Program Rodzina 500+ oczami matki jedynaka

Jakiś czas temu popełniłam wpis o tym, jak obliczyć dochód w programie Rodzina 500+ i myślałam, że więcej do tematu nie wrócę. Dzisiaj jednak na pewnej facebookowej grupie dla mam widziałam ogłoszenie kobiety z pewnej stacji telewizyjnej, która poszukiwała osób, którym ten program pomógł do tego stopnia, że mogły porzucić pracę i szczęśliwie wychowywać swoje dzieci. W związku z tym, że wniosek złożyłam blisko 4 miesiące temu i miałam starcie ze ścianą w urzędach, to coś we mnie pękło i postanowiłam odezwać się po raz wtóry. Bo ten program miał zachęcić mnie do posiadania większej ilości dzieci, a jedyne co zrobił, to zachęcił mnie do przypomnienia sobie któregoś ze znanych mi języków obcych i przeglądania Internetu w poszukiwaniu najlepszego miejsca do życia, gdzieś z dala od naszego kraju.  Na wstępie od razu powiem, że jestem realistką i wiem, że rząd nie dodrukuje pieniędzy na ten program, a wyciągnie je z naszej kieszeni i odda w postaci wielkiej, dobrodusznej darowizny, by następnie skontrolować nasze następne kroki – to, na co wydajemy własne pieniądze. Chore koło, co? Najbardziej chore w tym wszystkim jest to, że wielu ludzi kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy i cieszą się jak małe świnki przed pełnym korytem. Żal mi tylko tych dzieci, których matki za rok, dwa obudzą się bez pracy, bez pieniędzy i bez perspektyw. A propagandowe programy, o których wspomniałam wyżej, mocno mnie irytują. To już nie jest naginanie rzeczywistości pod swoje potrzeby. To zwykłe pranie mózgów, na które wielu ludzi się zgadza i mało kto się mu przeciwstawia. Oczywiście, założenia programu Rodzina 500+ są piękne i nie sposób nie uznać go za wielki, dobry gest w stronę społeczeństwa. Możemy udawać, że Polska jest państwem prorodzinnym i cieszyć się chwilą ułudy, którą sprezentowała nam rządząca partia jako kiełbaskę wyborczą. A możemy też powiedzieć, jak zepsuta to była i jest kiełbaska. Matka jedynaka i program Rodzina 500+ Moje dziecko nie miało szans na państwowy żłobek, bo moja umowa o pracę zakończyła się w momencie porodu. W rozumowaniu dyrekcji mogę więc się nim zająć osobiście. Zdawałam sobie z tego oczywiście sprawę, decydując się na dziecko, niemniej jednak wiem, że nie wszyscy są w tak dobrej sytuacji. Wolę nie wyobrażać sobie, co musiałabym teraz zrobić, gdyby Mężowaty odwrócił się ode mnie, jak miliony innych mężczyzn na świecie. Harować po 12 godzin dziennie i jeszcze dorabiać po nocach z domu, żeby opłacić żłobek i mieszkanie? Dlatego już w tym miejscu szufladkuję program Rodzina 500+ jako głupi: dużo lepiej spożytkowane byłyby te miliardy, gdyby wybudować za nie państwowe żłobki i przedszkola. Im więcej, tym lepiej. Złożyłam wniosek w tym programie z dwóch względów. O pierwszym pisałam we wcześniej wspomnianym poście: uważam, że nasze pieniądze należy odbierać. Drugi natomiast jest taki, że właśnie skończył mi się zasiłek rodzicielski i jestem o krok od założenia własnej firmy. Kto był w takim momencie swojego życia, ten wie, że jest na tyle niepewny, że każdy grosz jest na wagę sztabki złota. 500 złotych to nie jest dużo i każda matka zdaje sobie z tego sprawę. Ale kiedy chodzi o nasze dzieci, jesteśmy gotowe walczyć o każdy grosik, byle zapewnić im wszystko, co najlepsze. Albo, po prostu, cokolwiek. Program ruszył 1. kwietnia, zatrudniono masę dodatkowych urzędników, żeby działał sprawnie. Oczywiście rozumiem, że – jak każdej nowości – pracownicy musieli się go nauczyć, dlatego poczekałam, aż największy szał minie i złożyłam wniosek 10. maja, uzupełniając go o kopie wszystkich (!) umów od 2014 roku, zaświadczenie z US, a także odręcznie napisane oświadczenie o wszystkich moich dochodach na przestrzeni ostatnich 2 lat. Na decyzję czekam do dziś (podobno od poniedziałku idzie do mnie listem poleconym). Po drodze stoczyłam jeszcze słowną potyczkę z urzędniczką, która ze szczerym zdziwieniem przyjęła moje słowa, że istnieją istotne różnice pomiędzy umową o dzieło a umową – zlecenie i poprosiła o wytłumaczenie. Musiałam jeszcze raz uzupełniać wniosek i pisać oświadczenia (po upływie 3 miesięcy od daty złożenia wniosku), co generalnie, wziąwszy pod uwagę fakt, że przecież pobieram rodzinne, jest bez sensu. Nie piszę tego, by się żalić, bo jestem na tyle zaradna, że dzisiaj mam z czego wyżywić dziecko. Dorabiam sobie pisaniem, a mój mąż walczy o kolejne zlecenia w niepewnym przecież zawodzie aktora. Gdybym jednak pracowała fizycznie i nie miała możliwości powrotu do swojego ostatniego miejsca pracy, a w takiej sytuacji jest przynajmniej kilkoro moich dzieciatych znajomych, poczułabym się w tym miejscu mocno niepewnie, myśląc o mojej przyszłości. Poczułabym się mocno oszukana przez państwo, które rzekomo chce mi pomóc. Poczułabym się przede wszystkim bezradna, bo zaufałam temu państwu na tyle, że założyłam, że ten miesiąc to ono pomoże mi przetrwać, zanim nauczę się stawiać kroki w nowej rzeczywistości – tej bez pensji, bez macierzyńskiego, z malutkim dzieckiem u boku. Kolejne dzieci? Raczej nie Niektóre matki cieszą się, że zaszły w drugą ciążę, bo państwo pomoże im w utrzymaniu się. Zadaję sobie pytanie: jak długo? Czy byłabym na tyle odważna, by decydować się na drugie dziecko z myślą, że od państwa otrzymam na nie wsparcie w wysokości 500 złotych? Henio jest zdrowy – jedyną kwestią generującą koszty jest jego alergia na białko mleka krowiego. Napoje owsiane, kokosowe czy ryżowe są znacznie droższe – oczywiście można je robić w domu i koszta maleją (na szczęście!). To nie koniec wyliczanki, bowiem do tego dochodzi specjalne mleko modyfikowane, które do tanich nie należy. Wizyty u alergologów, by jednak wciąż mieć dofinansowanie ze strony NFZ, też kosztują sporo, a z kolei oczekiwanie na wizytę na NFZ to istne szaleństwo: wyznaczono nam wstępny termin na maj przyszłego roku. Henio kategorycznie nie chciał pić mojego mleka, więc dość szybko przeszliśmy na mieszankę i od razu musiała to być mieszanka specjalna, więc 500 złotych ledwie wystarczałoby, by pokryć te koszta. Co mają powiedzieć kobiety, których dzieci są naprawdę chore? Pewnie, że gdybym jednak była w ciąży, każde wsparcie byłoby dla mnie ważne. Oczywiście, że gdybym teraz urodziła dziecko, skorzystałabym z tego programu. Jestem matką i chcę dla dziecka jak najlepiej. Nie jestem jednak nauczona prosić, błagać i żebrać o litość, za to nauczono mnie ciężkiej pracy. Poniżające jest dla mnie chodzenie co rusz do tego mopsu i kajanie się przed niedouczoną urzędniczką, by jak najszybciej wydała decyzję w mojej sprawie. Oczywiście, dla dziecka chowam swoją dumę i idę. Bo wbrew wszystkim uwagom ludzi, których program ten nie obejmuje – że niby my, rodzice, dorabiamy się na tych pieniądzach – 500 złotych to kropla w morzu potrzeb i nie ma siły, by nie wydać jej na potrzebne dla dziecka rzeczy. Program Rodzina 500+ to piękna pomyłka Tłumaczę się ze swoich dochodów, a niedługo będę musiała tłumaczyć się także ze swoich zakupów. Dodatkowo, chcą naznaczyć nas bonami, jakbyśmy byli niespełna i nie wiedzieli, które przedmioty są dla dzieci i jak mamy prawidłowo rozporządzać własnymi pieniędzmi. Nie stać mnie dzięki temu na żłobek ani opiekunkę, żebym mogła dalej rozwijać się zawodowo. W zasadzie, prawie nic mi to nie ułatwia, a jeszcze zatruwa życie, bo w każdej chwili muszę być gotowa udowadniać, że nie włożyłam tego szmalu w manicure i kosmetyczkę, odejmując dziecku od ust obiad na cały tydzień. To upokarzające. Młode matki mają tyle problemów, które można by zwalczyć za te ciężkie pieniądze. Nie mówię już o wyposażeniu i remoncie sal porodowych, bo te także wołają o pomstę, ale… chociażby dodatkowa edukacja położnych w zakresie doradztwa laktacyjnego. Niech te młode babeczki wiedzą, z czym się je całe to karmienie piersią i jak się w ogóle do tego zabrać, żeby się nie poddać. Idźmy dalej. W kobietach po porodzie szaleją hormony, które często doprowadzają je na skraj depresji. Nieobowiązkowa wizyta środowiskowej to za mało – niech kobiety, przynajmniej w okresie połogu, będą objęte bezpłatną pomocą psychologiczną. DALEJ… Niech w miastach będą żłobki państwowe, dzięki którym młode dziewczyny mogłyby spokojnie wrócić do szkoły czy na studia, a dorosłe rozwijać się zawodowo. Niech ruszą szkolenia dla młodych mam, które nie mają pojęcia, co ze sobą zrobić, kiedy znajdą się w punkcie, w którym jestem teraz ja. W miastach brakuje placów zabaw, placówki oświatowe są niedoposażone… Nie mam zwyczaju narzekać. Ale kocham swój kraj i chciałabym w nim żyć. Pod postem kobiety, o której wspominam we wstępie, wiele mam zaczęło się śmiać, że zamiast nieść plotę, że za 500 złotych da się wychować dziecko, niech poruszą temat tysięcy kobiet, dla których nie ma powrotu do pracy – choćby chciały, nie mają możliwości oddania dziecka do żłobka, za który musiałyby płacić więcej niż zarobią. Bo ten sam rząd podniósł płacę minimalną, jednocześnie pozbawiając nas choćby nadziei wyższych zarobków – koszta zatrudnienia bowiem przerastają pracodawców. Wiele kobiet chciałoby od życia czegoś więcej – chciałyby kształcić się, pracować i w rezultacie oddawać pieniądze na państwo, legalnie i uczciwie opłacając podatki. Za 500 złotych rzucą pracę, tak jak dziennikarze się spodziewają, tylko z zupełnie innego powodu. Z biedy i bezradności. *** Spodobał Ci się ten post? – Będzie mi bardzo miło, jeśli zagłosujesz na mnie w konkursie – KLIK – Polub go lub udostępnij na Facebooku – Możesz też polubić mój fanpage lub zaobserwować mnie na Instagramie – Zostaw po sobie komentarz lub napisz do mnie @ – chętnie poznam Twoje zdanie! Artykuł Program Rodzina 500+ oczami matki jedynaka pochodzi z serwisu Młoda Mama w Dolinie Hipsterów.

Przelicznik jednostek momentu obrotowego silnika

Autokult

Przelicznik jednostek momentu obrotowego silnika

przyjazny pedagog

Niezwykły czas dwulatka :)

Dzieci w wielu dwóch lat zazwyczaj przechodzą tzw "bunt dwulatka" - jest to bardzo burzliwy okres zarówno w życiu dziecka, jak i rodzica. Jednak, nie można nazwać go straszliwym czy potwornym, moim zdaniem jest to ciężki, ale niezwykły czas w życiu każdej rodziny. ( przejawia się w wielu mniej więcej od 18 do 26 miesiąca życia - lecz należy pamiętać, że każde dziecko rozwija się w sposób

Astronomicznie fantastyczna

MALUSZKOWE INSPIRACJE

Astronomicznie fantastyczna "Misja Kosmos"

Pamiętacie jedno z moich tegorocznych książkowych odkryć "O rety! Przyroda"?Ta genialna książka autorstwa Tomasza Samojlika to zdecydowanie jesna z naszych ulubionych pozycji wydawniczych.Niedawno ukazała się jego kolejna książka, tym razem poświęcona kosmosowi.Jeśli tak, jak my złapaliście "samojlikowego" bakcyla, to z pewnością wam się spodoba :)Czytaj więcej »